poniedziałek, 19 kwietnia 2010

You've gotta rip it up!

Yeeeeee,jak zwykle zaniedbuję bloga,yeeee ><
A tak naprawdę wcale nie jestem niczym zajęta :/
Hm,właściwie to JUŻ nie jestem niczym zajęta,bo pochłonęło mnie nowe wcielenie madzika czyli Violet,która hasa radośnie przebrana za postaci ze swoich ulubionych kreskówek,yay!
Jeśli vocaloid,magnet i luka wam coś mówią,to własnie tym byłam zajęta.
Ale już nie jestem
Teraz jestem zajęta robieniem wszystkiego POZA pracą nad projektami...a w tym semsetrze mam magazyn lifestyle'owy, opakowanie karmy dla kota[sic! ><] plakat biennale i masę innych mało fajnych rzeczy :<


Ale w międzyczasie udało mi się zniszczyć rajstopy na imprezie,a że nie lubię psuć dobrze działających rzeczy,jednakże od dawna chciałam takie dziurawce-nie mogłam przegapić takiej okazji ;)

Podobają mi się kolorowe rajtki pod spodem,bo wersja saute do mnie jakoś nie przemawia[nie te nogi ;p]

Jestem dziś beztwarzowym manekinem,bo zwyczajnie nie chciało mi się malować,a makijaż w fotoszopie to nie to samo ;]
Sweter zabrałam chłopakowi...mam prawie taki sam,ale ten jest taaaaki mięciutki <3
Do tego ukochane fioletowe serce i super-gotycki-wisior, kupiony na halloween do przebrania voodoo, ale jakoś mi pasował ;)
Jak na moje standardy to minimal[ale nie minimalsy!] ;]

Jacket - sh
jumper - Tommy H.
tights - H&M
boots - NY
pink ring - H&M